Kilka lat temu, w Wigilię, odwiedziłem jeden z największych sklepów Chicago. Sklep już zamykali, a ja z moim synem staliśmy na końcu długiej kolejki do kasy. Wszyscy się pchali i cisnęli. Co chwilę z głośników, mimo że sklep już był od godziny zamknięty dla wchodzących, padały zaproszenia do różnych stoisk. Kiedy wreszcie dotarłem do kasy, właśnie się zastanawiałem, jakie to musi być okropnie stresujące cały dzień spędzać w towarzystwie niecierpliwych klientów. Zagadnąłem kasjerkę: – Musi się pani bardzo cieszyć, że dzień się wreszcie kończy. Z pewnością był stresujący. Kobieta roześmiała się i odparła: – Uwielbiam tę pracę. Gdzie można liczyć na to, że nad tobą ludzie będą się kłócić, czasem szturchać? Musiałem się roześmiać. Byłem dla niej pełen podziwu. Wykonywała zajęcie bardzo męczące (okazuje się, że praca w kasie w okresie przedświątecznym należy do najbardziej stresujących zajęć), ale wcale nie była zestresowana. Zamiast postrzegać pośpiech klientów jako źródło stresu negatywnego, zaczęła się tym bawić: ludzie nad nią walczyli ze sobą. Jej zdolność do zmiany postrzegania wydarzenia oznaczała, że stres codziennego dnia nie postarzał jej. Można było powiedzieć, że nie podlegała stresowi.

Leave a Reply

Grudzień 2018
P W Ś C P S N
« Wrz    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Archiwa