Podałem jej kilka leków, by uzyskać natychmiastowe obniżenie ciśnienia krwi. Poradziłem, by przyjmowała leki zgodnie z zaleceniami. Potem udało mi się zmniejszyć liczbę przyjmowanych przez nią preparatów do trzech, by uniknąć możliwych interakcji. W ciągu tygodnia jej ciśnienie było niemal prawidłowe i mieściło się w zakresie od 110/70 do 130/90. Jej organizm przyzwyczaił się do leków i wreszcie zaczęła się czuć doskonale.

A potem był jeszcze jeden telefon. To znów była Sue: – Mikę, mama czuje się doskonale przy tym nowym sposobie leczenia nadciśnienia. Tak naprawdę, to czuje się tak dobrze, że dziś rano powiedziała mi, iż w ogóle chce przerwać przyjmowanie leków. Ja jednak wolę się upewnić, czy to, co robi, jest słuszne.

– Chyba sobie żartujesz! – krzyknąłem nie wierząc własnym uszom. – Jeśli tak nagle odstawi leki na nadciśnienie, ogromnemu przeciążeniu zostanie poddane serce i naczynia krwionośne mózgu. Może wystąpić u niej udar mózgu albo zawał mięśnia sercowego. Proszę, podaj mi jej numer telefonu, bo natychmiast muszę się z nią skontaktować.

Tak się szczęśliwie złożyło, że udało mi się porozumieć z June na czas. I zrobiłem coś, do czego rzadko się posuwam: naprawdę wrzasnąłem na nią, zacząłem krzyczeć na pacjentkę. Wytknąłem jej, że naraża własne życie i zdrowie, wprost nakazałem jej natychmiastowe przyjęcie leków.

Leave a Reply

Czerwiec 2018
P W Ś C P S N
« Wrz    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Archiwa